na moment nie chcę stracić w żadnym wypadku, w to że uwierzyłem w miłość nie jest dziełem przypadku. Z wiarą pod ręką wciąż po życia stronie, ja wierzę w swój początek tak jak wierzę w koniec. Wierzę we wszystko co mnie otacza, tylko czasami rzeczywistość potrafi przytłaczać. Wciąż się staram by ta wiara nie zgasła w jednej chwili, bo widziałem już wielu co tak po prostu zwątpili. Ja mam siłę wierzyć, to jest moją podporą. Wszystkie porażki przyjmuję z pokorą. Dla mnie wiara i nadzieja zawsze
wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z duszy rozumnej i ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa, „we wszystkim nam podobny prócz grzechu”, przed wiekami zrodzony z Ojca co do Boskości, w ostatnich czasach narodził się co do człowieczeństwa z Marii Dziewicy, Matki Bożej, dla nas i dla naszego zbawienia. Jednego i tego samego Chrystusa
Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto. Przez wiarę Abraham poniósł na ofiarę Izaaka, gdy był wystawiony na próbę, i ofiarował jednorodzonego, on, który otrzymał obietnicę, do którego powiedziano: Od Izaaka nazwane będzie potomstwo twoje. Sądził, że Bóg ma moc wskrzeszać nawet umarłych; toteż jakby z umarłych, mówiąc obrazowo, otrzymał go z powrotem. Przez wiarę Izaak udzielił Jakubowi i Ezawowi błogosławieństwa, zapewniającego przyszłość. Przez wiarę
Dziewicy mocą Ducha Świętego. Jako pokorny Sługa – żył, cierpiał i zmarł na krzyżu. Został pochowany, zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, by być z Ojcem, skąd powróci. Jest wiecznym Zbawicielem i Pośrednikiem, który wstawia się za nami i przez którego wszyscy ludzie będą osądzeni. Wierzymy, że Bóg w Chrystusie świat ze sobą pojednał. Dobrowolna ofiara Chrystusa na krzyżu jest doskonałą i wystarczającą ofiarą za grzechy całego świata, zbawiającą człowieka od wszelkiego grzechu. Wierzymy,
i idzie za nim. Jest to kolejny etap spełniania się w człowieku dzieła jego nawrócenia, jako owocu poznanej Bożej miłości i jako doświadczenia przeciwności ze strony świata, ludzi tego świata. Prorok doznaje prześladowania, gdyż obwieszcza ludziom Bożą prawdę. Oni zaś widzą wszystko inaczej. Inaczej rozumieją siebie i wydarzenia, jakie mają miejsce w ich życiu. Jest to sytuacja człowieka po grzechu – kiedy sięgnął po własne poznanie dobra i zła. Tak było za czasów Jeremiasza. I tak będzie
rozwoju sprawia zaś, że decydenci z Komunistycznej Partii Chin mają twardy orzech do zgryzienia. Jak to zwykle w przypadku komunistycznych reżimów bywa, Chiny zbudowały tylko piękną fasadę, za którą krył się domek z kart. Ten domek właśnie się rozlatuje. Przedsiębiorstwa ograniczają produkcję w fabrykach i zwalniają pracowników, a jeśli to nie wystarcza, po prostu przestają istnieć. Migracja z biednego, zacofanego zachodu, na prosperujący dotychczas wschód załamuje
sam przemyśleć dlaczego wierzy, uznać wiarygodność Kościoła, Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Rozwojowi wiary służy katechizacja i inne formy kształcenia religijnego, a także modlitwa i udział w liturgii. Wiara jest sprawą rozumu, woli, serca - całej osoby ludzkiej, działającej pod wpływem łaski. W miarę dojrzewania człowiek uświadamia sobie piękno i mądrość nauki Chrystusa, coraz więcej rozumie także z tajemnicy Boga, zdając sobie sprawę, że nigdy jej nie zgłębi, gdyż przewyższa ona rozum
(i to tego, którego się prześladuje) i pytać, co czynić, to sprawa wygląda inaczej. Nie jest to takie proste do zaakceptowania a nawet trudno o tym konkretnie myśleć. W tym tkwi jednak cała istota rozumienia historii życia człowieka jako prowadzonej przez Pana Boga. W związku z tym przyznaję, że przedstawiane przeze mnie katechezy mogą być słusznie uważane za trudne. Ich „trudność” – moim zdaniem – tkwi zasadniczo w tym, że w ogóle jest nam trudno dać się prowadzić i odkrywać we własnym życiu
było w życiu tylu jemu współczesnych uczonych w Piśmie i faryzeuszy; tak też bywa często w życiu wielu chrześcijan, mimo że przyjęli chrzest. Nie zawsze bowiem odkryli prawdę Ewanglii a często też nie dali się tej prawdzie odkryć, tzn zdemakować w sobie starego człowieka i wejść w nawrócenie. Człowiek, gdy poznaje miłość Boga, zostaje uzdolniony, by iść za Jego wezwaniem i w ten sposób dalej Go poznawać. Wówczas także, wchodząc w głębię swego wnętrza, poznaje siebie jako stworzonego na obraz