obumarłego, zrodziło się potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na brzegu morskim, którego zliczyć nie można. Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że sš goćmi i pielgrzymami na ziemi. Bo ci, którzy tak mówiš, okazujš, że ojczyzny szukajš. I gdyby mieli na myli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobnoć, aby do niej powrócić; lecz oni zdšżajš do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego
bogów lub trzech panów utrzymywać katolicka wiara zabrania. Ojciec od nikogo nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony. Syn od Ojca samego jest nie utworzony, ani stworzony, ale zrodzony. Duch więty od Ojca i Syna, nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzšcy. Jeden więc Ojciec nie trzej ojcowie, jeden Syn nie trzej synowie, jeden Duch więty nie trzej duchowie więci. A w tej Trójcy nic wczeniejszego albo póniejszego, nic większego albo mniejszego, ale wszystkie trzy osoby
sam przemyleć dlaczego wierzy, uznać wiarygodnoć Kocioła, Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Rozwojowi wiary służy katechizacja i inne formy kształcenia religijnego, a także modlitwa i udział w liturgii. Wiara jest sprawš rozumu, woli, serca - całej osoby ludzkiej, działajšcej pod wpływem łaski. W miarę dojrzewania człowiek uwiadamia sobie piękno i mšdroć nauki Chrystusa, coraz więcej rozumie także z tajemnicy Boga, zdajšc sobie sprawę, że nigdy jej nie zgłębi, gdyż przewyższa ona rozum
miał wzišć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedzšc, dokšd idzie. Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczynie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta majšcego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcš jest Bóg. Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał obietnicę, przeto też z jednego człowieka, i to nieomal
całego człowieka - i to w sposób bardzo radykalny. Dokonuje się to na bazie przeżytego własnego fiaska w dziedzinie polegania na sobie co do możliwoci wypełniania Prawa. Człowiek religijny bowiem, jakim był Szaweł przed nawróceniem, rozumie zazwyczaj wypełnianie Prawa przez siebie - chociaż nie bez jakiego uciekania się do pomocy Boga - jako jedynš możliwš droga służenia Bogu (czasem graniczšca z wykluczaniem czy przeladowaniem innych). Tak było w życiu Szawła przed jego nawróceniem; tak
(i to tego, którego się przeladuje) i pytać, co czynić, to sprawa wyglšda inaczej. Nie jest to takie proste do zaakceptowania a nawet trudno o tym konkretnie myleć. W tym tkwi jednak cała istota rozumienia historii życia człowieka jako prowadzonej przez Pana Boga. W zwišzku z tym przyznaję, że przedstawiane przeze mnie katechezy mogš być słusznie uważane za trudne. Ich trudnoć moim zdaniem tkwi zasadniczo w tym, że w ogóle jest nam trudno dać się prowadzić i odkrywać we własnym życiu
było w życiu tylu jemu współczesnych uczonych w Pimie i faryzeuszy; tak też bywa często w życiu wielu chrzecijan, mimo że przyjęli chrzest. Nie zawsze bowiem odkryli prawdę Ewanglii a często też nie dali się tej prawdzie odkryć, tzn zdemakować w sobie starego człowieka i wejć w nawrócenie. Człowiek, gdy poznaje miłoć Boga, zostaje uzdolniony, by ić za Jego wezwaniem i w ten sposób dalej Go poznawać. Wówczas także, wchodzšc w głębię swego wnętrza, poznaje siebie jako stworzonego na obraz